wtorek, 11 listopada 2014

Domowe wiórki kokosowe - przepis

 Był sobie kokos...
Po trudach wydobycia mleka kokosowego i rozbicia go na pół...
Udało się wydobyć białą zawartość ;)
Kupowałam go z myślą, że zapewne mi nie wyjdzie... ale muszę spróbować.
I tak wspólnymi siłami z moim B. - dobra najgorszą robotę robił on <3
Przepis jest krótki i bardzo prosty ;)
#1 Korkociągiem przewiercić dziurkę w kokosie (na szczycie są takie 3 wgłębienia, więc w któreś z nich).
Sama bym na to nie wpadła jednak do czego mamy internet. 
#2 wylewamy mleczko do szklaneczki
#3 Nożem podzieliliśmy go na połowę. W miejscu jak widać na zdjęciach. (widoczna jest dziurka)
#4 Wydobywamy kokosa z łupinki. (u mnie sam wyskoczył)
#5 Ścieramy na tarce na grubych oczkach.
#6 Rozsypujemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
#7 Wstawiamy do piekarnika na 20 min. - tem. 150st.
#8 Czekamy aż ostygną ;)
Ja chyba przetrzymałam za długo bo kilka mi się zarumieniło ;) 

 
 
 
 
Zapakowane szczelnie można przechowywać dość długo ;) Jednak tą tak pyszne że u mnie znikają migiem ;) 


poniedziałek, 10 listopada 2014

Podsumowanie miesiąca z lista zadan 101 in 365 days

Minął już miesiąc od dodania mojej listy "101 in 365 days" na bloga.
Od tego momentu udało mi się zrealizować kilka zadań.  Kilka zaczęłam,  lub są w trakcie realizacji. 
Musze koniecznie dodać że praca z taką lista to wspaniała motywacja. Uwielbiam wykreślać punkt po punkcie i widzieć ze znów coś się udało ;-)

25. Wizyta u okulisty.  
Odbyłam trzy wizyty.  Jedna u pani doktor która przebadała mi oczy i za tydzień zaprosiła na dobór szkieł.
Wizyta doboru szkieł trwała 5 min... - moje niezadowolenie po tej wizycie było nie małe.
Kilka dni później zadzwoniłam i u mówiłam się do pana doktora prywatnie u którego już raz kiedyś byłam  i szczerze polecam.  W pełni rozwiał moje wątpliwości.  Wizyta trwała pół godziny.  A ja jestem pewna ze wydane pieniądze na okulary są dobra inwestycja. Dodatkowym plusem ze okulary kupiłam w optyku gdzie pan doktor przyjmuje cena wizyty została zwrócona w cenie okularów. 
12. Kupię okulary korekcyjne
Na drugi dzień byłam już z moim skarbem wybierać oprawki. ;) 
3 dni i okulary były u mnie ;) To się nazywa błyskawiczna obsługa ;D 


6. Kupię kalendarz na 2015r. 
To zadanie zrealizowałam podwójnie.  Wpadłam na zakupy do sklepu gdzie pracuje moja SIS i wyszłam z kalendarzem książkowym oraz na biurko (o zakupach z tego dnia pisałam tutaj) do  notowania najważniejszych dat, zdarzeń, spraw do załatwienia. Tego miesiąca dostałam także paczkę - niespodziankę o której pisałam tutaj . Od Marcelki i Damiana dostałam piękny i niespodziewany prezent urodzinowy! ;* Kalendarz kieszonkowy na 2015 rok. Marcelka, nie zawiodę Cie i zrealizuję te pkt ;) Z takim kalendarzem nie może być inaczej, aż chce się planować!

19. Kupię biurko chrzestnicy na ur. 
 Wcześniej dostała, bo dopiero 13 listopada młoda ma ur. ale biurko już do niej pojechało jakiś czas temu. 
Mam nadzieję, że chociaż ona będzie się lepiej uczyła niż jej brat. 
Oby miała zapał do nauki jak jej matka chrzestna ;D 
 22. Kupię koszulkę Olympii.
MAM <3
20. Kupię torbę na siłownię/do klubu fitness. 
To zadanie pomógł spełnić mi mój skarb.
Prezent urodzinowy ;)


Zrealizowane 6 pkt więc 30 zł wrzucone do koperty w której będę odkładać za każdy spełniony pkt 5 zł ;) 

Zadania które są w trakcie realizacji to : 
Próbuję owoców, ćwiczę, piszę więcej na blogu, zapuszczam i dbam o włosy, chodzę na zajęcia, Olympia rządzi!  Testuje woski, angażuję się w pracę (oj to wyjątkowo mi wychodzi!), piję 1.5 l płynów dziennie(nie zawsze mi to wychodzi ;p), nadal wcieram oliwkuje ciało, rozciąganie po treningu... staram sie... 
make-up zmywam każdego wieczoru, jem owoce i warzywa. 
Czytam blogi. Oj to mi idzie chyba najlepiej ;) Obecnie niebieskoszara u mnie góruje ! ;) 
Najgorzej idzie mi z ograniczeniem fb i angielskim. 
I kolejny miesiąc będę pracować nad tym aby właśnie na tych pkt się skupić ;)  

Dokładnie wszystko będzie można zobaczyć w zakładce "101 in 365 days" - aktualizowana raz w miesiącu ;) 

środa, 5 listopada 2014

Lista zadań na listopad 2014

Patrząc na moje wykonane zadania w październiku trochę słabo mi to wyszło więc dla lepszej motywacji będę robiła także poszczególne listy - miesięczne. Kilka zadań ważnych, mniej ważnych, wymagających czasu oraz chwil przyjemności. ;)

Na listopad 2014 zaplanowałam : 
1. Zrobię ciasto marchewkowe.
2. Zrobię 2 dziurkę w uchu.
3. FB - wiem, że 1h tyg to mało ale postaram się mówić sobie częściej nie! Może uda się go ograniczyć.
4. Angielski 1h tyg.
5. Wezmę udział w 1 rozdaniu.
6. Wezmę udział w 1 konkursie foto.
7. 2 dni bez makijażu. 11.11.2014,
8. Znajdę jeden nowy blog - przeczytam od deski do deski.
9. Wyrzucę 10 niepotrzebnych rzeczy.
10. Zrobię sobie domowe spa ;)  1 dzień.
11. Wypróbuję min 3 nowe Zwowy Zuzki i opublikuję recenzje ;) [27, ]
12. Wprowadzić treningi siłowe. Min 1 raz w tyg! (2xw tyg będę szczęśliwa jak się uda) 
13. Ukończyć wyzwanie ;) - Fakt zaczęłam od dnia 3 - jednak dwa pierwsze dni nadrobię ;)
Nie będzie łatwo. Ale na pewno pomoże mi w tym wiedza o organizacji czasu ;) 
A więc do dzieła!
 A wy macie plany miesięczne? Tygodniowe? Roczne? Czy robicie wszystko pod wpływem impulsu ? 
Jak można jeszcze wspomóc siebie, aby mieć więcej czasu na treningi i dla siebie ;) 

Już niedługo podsumowanie mojej listy zadań 101 in 356 days - po 1 miesiącu ;)

Znajdź lepszą wersję siebie! - ja znalazłam!

Długo, a nawet bardzo długo zastanawiałam się jak schudnąć, jak nie jeść słodyczy i po co, jak wierzyć w siebie, nie rezygnować z postawionych celów, jak znaleźć tą prawdziwą ja, jak ją odkryć.... jedno główne pytanie : JAK?
Odpowiedź mimo, że nie jest wcale trudna bardzo długo do mnie docierała. Moja podświadomość nie chciała zrozumieć najprostszych kwestii w temacie "żyj zdrowo". 
Dowiedziałam się dlaczego... ! 
Bo na to potrzeba chęci i czasu!!!
Czytam blogi już od dawna, na początku były to głownie z kosmetykami... wydawałam kasę na kosmetyki, nie wiedząc czy je będę używać. Chodziłam po sklepach (tak, właśnie na to czas miałam) i kupowałam impulsywnie.
Z czasem przeszłam na blogi o odżywianiu, trafiałam na głodówki, lecz już wtedy wiedziałam że to nie dla mnie, już to przechodziłam. Aż trafiłam na kilka blogów które zmieniło moje postrzeganie tej kwestii.

Różowa Klara, Nebeskaa Psychodietka, Niebiesko-szara ! Wam głownie dziękuję!
To pierwsze blogi które przeczytałam od deski do deski ;) I to właśnie dzięki wam jestem teraz sobą, prawdziwą sobą!
Serdecznie polecam przeczytać każdy wpis dziewczyn!
 Kochane! Każde wasze słowo jest dla mnie motywacją, daje mi siłę, chęci i moc!

A teraz po-krótce jak to się zaczęło...
U Różowej Klary (do tej pory nie wiem jak masz na imię dla mnie już zostaniesz Klarą;p )
wpadłam na posty o organizacji czasu, postanowiłam ruszyć z kopyta i nie rezygnować przy pierwszych porażkach... a trochę ich było. Jednak więcej było spełnionych zadań co mnie motywowało i te złe schodziły na plan boczny.
Zaczęło się od zeszytu... flamastrów... itp. Mój początek opisywałam tutaj. 
Po tygodniu miałam odwzorowanie jak wiele czasu marnowałam!!!
Teraz trwa to już miesiąc a ja jestem szczęliwa że podjęłam się tego!
Mam czas poczytać książkę, napisać post, posprzątać, zrobić coś (nie na szybko) do pracy.
Mam czas na wszystko! 
 A czas to coś czego wielu z nas brakuje! I to najważniejsza zmiana jaką wprowadziłam.

Kolejne zmiany były mniejsze- ale gorsze w systematyczności... i z systematycznością nadal walczę. Ale jest to do ogarnięcia!

Z ćwiczeniami miałam problem... jednego dnia miałam energię chęci... mówiłam sobie tak teraz tego dokonam! ... Jeden trening... na 2 dzień brak czasu, chęci... bo przecież trzeba posiedzieć na fb ;/ (zmora!)
Późno bo późno ale od września dużo się zmieniło. A niektóre zmiany wprowadziłam także już wcześniej.
Dużo daje lista zadań 101 in 365days ;)  . Uwielbiam wykreślać kolejne, zrealizowane zadania!

 Zmiany odnośnie odżywiania

Kiedyś myślałam o odchudzaniu...
Tak, myślałam i próbowałam głodówek... różnych diet. Na szczęście kończyło się to po dniu góra dwóch. Jestem za dużym żarłokiem, tak sobie to tłumaczyłam.
Od stycznia intensywnie czytam blogi dziewczyn które prowadzą zdrowy tryb życia i wcale nie oznacza to diet, jedzenia w kółko jednego, i głodzenia się. Przeciwnie!!!

Jestem z was dumna blogerki! Za to że jesteście, za to jak dajecie sobie radę a do tego motywujecie jeszcze inne kobiety do działania!!!
Tak, jestem jedną z nich! I to dzięki wam!

Moje zmiany posiłkowe:
OD STYCZNIA 2014
- staram się jeść 4/5 posiłków dziennie (wcześniej 3 bardzo obfite a zwłaszcza późny obiad ;/)
- nie pijam napojów gazowanych, nic gazowanego. (od tamtej pory zdarzyły się 2 wyjątki i to w nie dużych ilościach).
- ograniczam kupne słodycze. (zdarzy się trudniejszy dzień, ale idzie mi coraz lepiej w mówieniu sobie "NIE".
- robię więcej własnych potraw, dodatów, deserów, ciast. Aby mieć czym zastąpić w min. stopniu zapotrzebowanie na cukier. Staram się jak najmniej jeść nawet te domowe słodkości ale jednak od wszystkiego na raz się człowiek nie odzwyczai.
- To w sumie już od ok 2 lat - pijam głownie zieloną herbatę. Zwykła mi nie smakuje.
Od niedawna smakuję różne herbaty i do moich codziennych napoi doszła czarna z cytryną, oraz czerwona (rzadziej).

OD WRZEŚNIA 2014
- Piję dużo więcej wody (może nie jest to jeszcze 1.5 l każdego dnia, ale butelka z wodą jest ze mną wszędzie)
- Wprowadziłam dużo więcej warzyw i owoców.
- Próbuję nowe potrawy, zdrowsze. ( co nie znaczy że nie trafiają się tłuste zupy i mięsa, w końcu mieszkam u tesciowej i nie tylko ja gotuje. A 2 obiadu nie mogę gotować bo co by było ;/. Jednak i tak staram się takie potrawy eliminować, ograniczać, zamieniać ;) )
- Najważniejsze z czego jestem dumna! Kawę pijam 1 raz w tyg. to już ok miesiąca ! 
Na początku piłam rozpuszczalną typu 3in1 jednak ostatnio doczytałam co tak naprawdę w takiej kawie 3in1 jest i stwierdziłam, że raz w tyg to mogę sobie pozwolić na prawdziwą moją ulubioną kawę. A nie cukier i chemię. A być może niedługo odstawię ją definitywnie.

 To z kuchennych rewolucji... a co więcej ? 

TRENINGI 


- Staram się ćwiczyć min. 3 razy w tyg. chociaż przeważnie udaję mi się nawet 5x/tyg.
 Co ćwiczę ?
Pracując na 2 zmiany ciężko złapać jakiś rytm aby ćwiczyć o podobnych porach, zebrać chęci itp
Dlatego :
Gdy mam ranne zmiany o godz. 14:30 jestem w domu - przeważnie idę do klubu fitness - Zumba i inne zajęcia. Nie ukrywam, że zumba pasuje mi tam najbardziej! Pozdrowienia dla Michała! (tresera;p)
Jeśli nie idę staram się zrobić trening w domu, lub idę na rower, pobiegać lub chociaż na spacer.
W weekendy aktywność przeważnie wspólna z moim skarbem. Rower, spacer a ostatnio nawet ZUZKA LIGHT! Mój facet zaczął z nią ćwiczyć! (dla mnie to niesamowity jego sukces!)

Dni gdy mam popołudniowe zmiany (godz 13:30 wychodzę) - są o wiele bardziej zorganizowane. Wstaję o 7/8h , szklanka wody, trening, prysznic, śniadanie, ogarnięcie się do pracy, obowiązki, jak zostaje czas to blog. (czasem blog wkradnie się wcześniej... ehh)
Jednak w takie dni treningi są bardziej pewne, dłuższe, intensywniejsze.
W takie tygodnie nie chodzę do klubu nad czym ubolewam. I dlatego muszę radzić sobie sama. ;)

 PIELĘGNACJA 

- akcja smarowanie się ciągnie dalej - oliwkowanie ciała po każdej kąpieli/prysznicu. Prawie 2 m-c 1 wpadka. ;)
- Krem na twarz - codziennie! Pod makijaż i prawie codziennie wieczorem.
- Codzienny demakijaż wieczorny. 
- Od kilku dni krem antycelulitowy na pośladki, boczki i uda. 
- Pielęgnacja włosów- odżywka po każdym umyciu włosów.


 Jestem dumna z moich zmian przez tak krótki czas. Niektóre muszę jeszcze pilnować, a niektóre już są dla mnie naturalnym zajęciem. ;)
I przede wszystkim nie robię tego aby schudnąć!!!

Chcę być zdrowa, mieć zdrową promienną cerę, dobrą kondycję, mieć gibkie, silne ciało. 
Chcę być sobą taką jaka jestem wewnątrz! Wystarczy się postarać i ruszyć tyłek z przed komputera! 
Jeśli ktoś dotrwał do końca... zachęcam do komentowania... 
Czy moje zmiany rzeczywiście są duże tak jak mi się wydaje? 
Czy to co robię wg Ciebie jest pozytywne? 
Co ty robisz, aby znaleźć lepszą wersję siebie?

wtorek, 4 listopada 2014

Bieganie - bierznia czy teren? Co lepsze?

Irytacja, która dziś mnie spotkała.
Rozmowa która w pracy się rozwinęła... ehh
Bieganie... co lepsze... bieżnia (na stadionie,boisku), teren (miasto, park, łąki,) czy może siłownia i bierznia elektryczna? 
I w jakim celu biegać ? 

Człowiek, który zawsze ma racje (czyt. ironia) wmawiał mi że bieżnia na stadionie jest lepsza niż teren zróżnicowany. Są lepsze efekty, szybciej się schudnie, szybciej wyrobi się kondycje... człowiek który biegał w podstawówce a jest ładne parę lat po 30.

Próbowałam delikatnie, mówiąc mu że nie każdy lubi biegać w kółko... np ja wolę łąki... i ciągle nowe drogi.
W kółko szybko bym się zniechęciła.
Zostałam oczywiście skwitowana - "Łąki haaa a po co?" "Zobaczyć co??"
Dowiedziałam się że na bieżni szybciej przebiegnie się km niż w terenie(no ok jest równe podłoże) co daje lepsze efekty. (myślę że nie koniecznie...)
I ludzie którzy mają dzieci, nie mają czasu wyskoczą na chwilę zrobią swoje km i wracają nie mają czasu biegać po łąkach. I tak tam zrobiliby mniej km. (ludzie którzy mają dzieci i nie mają czasu wypowiedzcie się, proszę)
- Na moje słowa że nie km są ważne a sam ruch... i tak zostałam przegadana. 

W rozmowie powiedziałam, że nie istnieje tylko bieganie, ale jest wiele innych ciekawych sportów, bo są ludzie którzy biegać po-prostu nie lubią.I najważniejsze jest coś robić, a nie koniecznie bić rekordy w bieganiu.
- Tylko bieganie jest najlepsze żeby schudnąć!(Jest dobre ale czy ktoś nie może biegać lub nie lubi jest skreślony? )

- Gdy próbowałam powiedzieć, że sport uprawia się nie tylko po to żeby schudnąć.
Dowiedziałam się że wszyscy biegają właśnie z tego powodu.

Skończyłam rozmowę mówiąc... że nie ja! Robię to dla lepszego humory, lepszej kondycji i dla budowania lepszej samooceny. Robię to bo to lubię. I tak przede wszystkim jestem dalej od tych którzy nie ruszyli się z kanapy.

Widzę, że z niektórymi osobami nie ma sensu rozmawiać. Mam swoje zdanie i zostawię je przy takich osobach dla siebie.

Czy wy też macie styczność  z tak irytującymi ludźmi ? 

Post powstał strasznie chaotycznie, za co wybaczcie... ale pisanie pod wpływem impulsu nie służy poprawności i skupieniu się na komponowaniu treści ;)



niedziela, 2 listopada 2014

(Nie)zwykły dzień !

Będzie to ostatni wpis biorący udział w projekcie Różowej Klary "Październik w słowach".
Świetnie się bawiłam, mogąc zagłębić się troszkę bardziej w kilku punktach, które były wytyczone przez autorkę projektu.

Na ostatni tydzień akcji został temat: (Nie)zwykły dzień.
Dla mnie Niezwykłym dniem jest każdy dzień, gdy wstanę rano. Staram się wstawać jak najwcześniej, aby nie uronić zbyt wiele czasu na sen, jednak pamiętajcie sen jest tak samo ważny jak śniadanie! I każdy posiłek!
Staram się spać średnio 7/8 h chociaż wiadomo, że nie zawsze się tak uda ;)
Cieszę się każdym drobiazgiem...
Pysznym śniadaniem... jak widać także słonecznym dniem ;)
Płatki owsiane gotowane na wodzie - pierwszy raz próbowane właśnie w takiej odsłonie ;)

 Owsianka z dodatkiem własnoręcznie zrobionych wiórków kokosowych... a w sumie właściwie rękoma mojego ukochanego ;) Który starł kokosa, pilnował go w piekarniku i spakował mi do słoiczka ;)
 Między czasie szykuję sobie pyszne śniadanko, a w sumie podwieczorek do pracy. (będę go jadła o 18)

Ostatnio dostałam od cioci dynię... a w sumie od sąsiadki cioci. Pozdrowienia dla Pani Basi ;)
Musiałam ją wykorzystać. ;)
Była mała więc idealnie nadawała się na ciasto ;)
Dnia poprzedniego ze względu że zmianę mam popołudniową poprosiłam mojego B, aby przygotował mi piure z dyni, korzystając z przepisu  Piure z Dyni 
Efektem jego pracy było dość gęste piure o niesamowitym kolorze.

 Więc dziś wzięłam się do pracy ;)
Korzystając z przepisu Ciasto dyniowe
 Minimalnie zmodyfikowałam przepis. Mąkę użyłam pełnoziarnistą, cukru mniej, piure więcej. Oraz dodałam żurawiny ;) Efekt był pozytywny. Jedyne o co mam do siebie żal to to że za późno wyłączyłam termoobieg i przypalił mi się trochę wierzch.
 Efekt ciasta super ;) Efekt bałaganu w kuchni ;D już nie taki super ;) jednak dość szybko się z nim uwinęłam ;)
Gdy tylko ciasto wylądowało w piekarniku wzięłam się za sałatkę ;)
Miałam tyle energii, musiałam ją wykorzystać ;)
Seler konserwowy, kukurydza, szynka, jajko, ananas... mniam! 
 I ciasto wyjęte z piekarnika ;D Widać że wierzch pięknie nie wygląda ale smak zrekompensował wygląd.
Między czasie na 2 śniadanie zjadłam pomarańczę. ;)
Ogarnęłam się do pracy...
 Pierwszy raz udało mi się samej sobie zrobić warkocz i właśnie w takiej fryzurze poszłam do pracy ;)
Jakaś mała zmiana, a jak cieszy ;)
Niestety mój dzień praktycznie się kończy bo gdy idę na pracy na 2 zmianę wracam do domu ok 22:30.
Jednak staram się jeszcze wieczorem poświęcić kilka minut i poczytać książkę lub blogi ;)
Obiadek przed samym wyjściem do pracy - jak widać tak pyszny że zapomniałam zrobić zdjęcie przed jedzeniem ;) 



 Po drodze do pracy wstąpiłam do cioci która zrobiła kwiat do wazonu na grób, którym nikt się nie zajmuje. I poprosiła mnie o ocenę. Zdjęcie może nie okazuje efektu za bardzo bo zdjęcie tylko tel.
Była to tuba do wazonu, a te pomarańczowe kwiaty wisiały przed wazonem.
Już 2 rok jak robimy kwiaty na Wszystkich Świętych z ciocią same ;) Można zaoszczędzić i to nawet 50%.

 I ruszamy do pracy ;)
Moje miejsce na tej planecie - za kierownicą ;D
Jest to post kończący projekt "Październik w słowach" prowadzony przez Różową Klarę.

Czytam...


2016 rok - 19 pozycji przeczytanych
2017 rok - 29 pozycji przeczytanych
2018 rok - 3 ...



Książki które czytam, w niedawnej przeszłości przeczytałam lub planuję.

Oznaczenie
Czytam - nie zaczęłam
Czytam - czytam
Czytam - przeczytałam
Czytam - szukam książki (pożyczyć, odkupić, wymienić się)

> Pokochaj siebie Wayne W. Dyer 
> Finansowy ninja - M. Szafrański 


  • Bez ograniczeń Jilian 
  • Książka kucharska dla aktywnych - Matt Fitzgerald Georgie Fear. 
  • Podręcznik spełniania życzeń - Berbel Mohr
  • Uwierz że możesz - Franklin J. 
  • Paradoks czasu - P. Zimbardo 
  • Do zobaczenia na szczycie - Zig Ziglar 
  • Grunt to pewność siebie - Paul McKenna 
  • Inteligencja emocjonalna Daniel Golemana 
  • W dżungli życia Beata Pawlikowska 
  • Brian Tracy - Nie tłumacz, działaj  
  • Najpierw rzeczy najważniejsze - Stephen Covey 
  • Organizacja czasu Dla opornych Jeffrey J. Mayer 
  • Znakomita organizacja czasu. 151 błyskotliwych rozwiązań
  • Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża
  • ziałaj teraz! Zbigniew Ryżak
  • Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków. Anna Kuraszyńska  
  • Uwolnij swój język Gabor Don
  • Mistrz perswazji. 500 zasad psychologii sprzedaży




Cele

Cele i postanowienia 






Cele i postanowienia dokonane. 
Wyjazd do Anglii. (Praca, dom, stabilizacja) 10.04.2015
Ślub (18.06.2016) 
Zaliczenie egzaminu z Angielskiego Entry 2 05.2017 
Satysfakcja z pracy 06.2017 
Zagłębianie wiedzy - Temat finanse osobiste